Czarny humor i „Czerwony Kapturek” – recenzja filmu Piotra Dumały

Dwa lata po debiutanckiej Lykantropii Piotr Dumała wrócił do postaci wilka w przewrotnej trawestacji Czerwonego Kapturka Braci Grimm, z którego zaczerpnął bohaterów i ogólny zarys fabularny.

Film utrzymany w konwencji czarnego humoru, co sugeruje sam tytuł, opowiada o fajtłapowatym Czarnym Kapturku, który w drodze do domku babci, ogarnięty niewytłumaczalną furią, niszczy lub zjada wszystko, co spotka na swojej drodze.

„Babcia Czerwonego Kapturka mieszkała w lesie, daleko od wioski, tak więc dziewczynka musiała iść przez las, aby dotrzeć do jej domku. Kiedy tylko weszła na leśną ścieżynkę, od razu spotkała na swej drodze wilka. Nie wiedziała, jak złym jest on zwierzęciem, dlatego nawet się go nie przestraszyła” – czytamy na początku Czerwonego Kapturka.

Reżyser do tego stopnia sparodiował bajkową scenę spotkania Kapturka z wilkiem, że ten ostatni pada ofiarą żarłocznej dziewczynki. Po połknięciu kilka razu większego od siebie zwierza, bohaterka zostaje zastrzelona przez leśniczego. Wilk wydostaje się z brzucha Kapturka, zjada mężczyznę, po czym podąża do pobliskiego domku, gdzie jest zaatakowany, zadźgany i wchłonięty przez „chorą” babcię, w stroju samurajskiego wojownika. Ta, gdy zauważa, że zamordowała Kapturka (przebranego wilka) popełnia harakiri. Z jej wnętrza wydostaje się myśliwy i krzycząc wniebogłosy biegnie do lasu, w którym historia się zapętlą i oczami mężczyzny znów widzimy Czarnego Kapturka połykającego wilka. Tym razem wilk zmierza do domku babci, ale nie zostaje zjedzony. Zagląda do okna i widzi leżącą w łóżku nagą kobietę. Po chwili dochodzi między nimi do erotycznego zbliżenia.

Czarno-biała, surrealistyczna opowiastka została narysowana niedbałą, dziecinną kreską, która „dorośleje” w toku rozwoju fabuły. Gdy dochodzi do zmiany konwencji, niechlujny rysunek traci swoją naiwność (podobnie jak Kapturek z grzecznej dziewczynki przeobraża się w żarłoczne monstrum) i staje się bardziej wyrafinowany, a początkowa bajka ukazuje swoją przewrotność i nabiera tempa. Prostota formy plastycznej wyraźnie podkreśla groteskowość czarnej komedii.

Muzyka Janusza Hajduna uwydatnia purnonsensowy charakter bajki. Film został pozbawiony dialogów, które zastąpiono odgłosami wydawanymi przez bohaterów (np. złowieszczy śmiech Kapturka, sapanie myśliwego). Pogodna melodia, w którą wpleciono śpiew ptaków, wyraźnie kontrastuje się z makabrycznymi efektami dźwiękowymi (np. odgłos rozstrzeliwanej głowy głównej bohaterki), co dodatkowo zwiększa komizm sytuacyjny.

Pięciominutowa historyjka doskonale wpisuje się w stojący w opozycji do arcydzieł Dumały nurt, którego główną cechą jest zamiłowanie do absurdu, ironii i czarnego humoru (chociaż i w tym wypadku reżyser przemycił charakterystyczne głównie dla swojej poważnej twórczości motywy, np. tykający zegar ścienny).

Czarny Kapturek jest dowcipną bajką dla dorosłych, budzącą jednakże niezabawne refleksje przez swoją groteskową przewrotność oraz kontrast miedzy obrazem i treścią. Film jest pastiszem komercyjnych produkcji i satyrą na współczesne filmy, gdzie dominują nieuzasadnione treścią brutalne i krwawe bądź erotyczne sceny. Animacja Dumały to ponadto:

„[…] demaskacja infantylnego patrzenia na świat, pozostający przy dziecinnych schematach i przyzwyczajeniach, a przecież dawno pozbawionego dziecięcej niewinności i wrażliwości”.