Animacja na skale w „Jaskini zapomnianych snów” Herzoga

32 tysiące lat temu w Jaskini Chauveta, położonej w dolinie Rodanu, anonimowi artyści stworzyli serię malowideł ściennych, których odkrycie zainspirowało Wernera Herzoga do nakręcenia dokumentu pt. Jaskinia zapomnianych snów. Pomimo konieczności uzyskania zgody rządu francuskiego na kręcenie materiału w jaskini niedostępnej zwiedzającym, ciężkich warunków w niej panujących oraz trudności w dotarciu w niektóre miejsca z kamerą, ekipie filmowej udało się oddać niezwykłą atmosferę panującą wewnątrz skały oraz udokumentować pierwsze przejawy człowieczeństwa.

Reżyser stopniowo wprowadza widza w mistyczny świat prehistorycznej sztuki, ukrytej przez tysiące lat w głębi jaskini. Malowidła zapierają dech w piersi, mimo że są niewyraźne i wyszły spod ręki człowieka pierwotnego. Herzog udowadnia, że naszym przodkom wystarczyła gra świateł i cieni z pochodni do stworzenia wiekopomnego dzieła.

Rysunki przedstawiają przede wszystkim zwierzęta (konie, lwy, nosorożce) i rejestrują ich ruch – ta sama kończyna zwierzęcia jest ukazana w różnych stadiach. Można domniemywać, że autor chciał uwiecznić pędzące zwierzę, które potem w dokumencie zostało ożywione za pomocą techniki cyfrowej.

Reżyser sugeruje w trakcie filmu, że paleolityczni malarze „być może postrzegali zwierzęta w ruchu, żywe. Powinniśmy mieć na uwadze to, że artyści namalowali […] bizona z ośmioma nogami, sugerując ruch, coś na wzór wczesnego kina”[1]. Same skały, na których tworzono prehistoryczne obrazy nie są gładkie i płaskie, przez co posiadają trójwymiarową dynamikę.

q

Kadr z filmu. Nałożone na siebie podobizny zwierząt, które imitują ich ruch.

Naukowcy, którzy zajmują się badaniem wnętrza jaskini i pochodzenia malowideł, udokumentowali powstawanie kolejnych rysunków w perspektywie czasowej, co sprawiło, że jedne naskalne obrazy nałożyły się na drugie, tworząc iluzje ruchu. Została ona wzmocniona dodatkowo przez kontrast barw i kształt ściany. Obrazy układają się w pojedyncze historie z życia zwierząt. Na ścianach widzimy walki nosorożców, galopujące konie, ucieczkę bizonów, gody lwa i lwicy oraz stado wściekłych lwów.

w

Kadr z filmu. Zwierzęta przedstawione w scenkach.

Prehistoryczne malowidła swoją formą przypominają szkice rysunkowe, które po sfilmowaniu zbliżają widza do koncepcji ich twórcy. „Poza prawdopodobnymi śladami aktywności ze sfery sakralnej mamy tu […] do czynienia z prehistoria aktu tworzenia” – czytamy w jednej z recenzji filmowych[2]. Werner Herzog próbuje zgłębić tajemnicę, która kryje się za tym, co czuł i o czym myślał artysta w momencie kreacji. Czy próbował na miarę swoich możliwości utrwalić cześć otaczającej go i budzącej emocje rzeczywistości, od której był zależny, a którą starał się zrozumieć? Czy jego wewnętrzne poczucie i potrzeba piękna były zbliżone do naszych?

Pokuszę się o stwierdzenie, że prehistoryczny rysownik, bohater Jaskini zapomnianych snów, nieświadomie zapoczątkował erę sztuki wizualnej, filmu animowanego i pokrewnych mu gatunków, takich jak komiks, których idea jest ukazanie ruchu w jednowymiarowej lub wielowymiarowej rzeczywistości. Obrazy w Jaskini Chauveta przypominają ramki filmu animowanego lub komiksowe scenki.

Jerzy Szyłak w książce Komiks w kulturze ikonicznej XX wieku zauważa:

„Jednym z impulsów, które doprowadziły do powstania kina, było poszukiwanie sposobów zarejestrowania na fotografii kolejnych faz ruchu zwierząt i ludzi, unieruchomienie ich w celu umożliwienia obserwacji ruchu. Twórcy komiksów proponują analogiczne unieruchomienie zdarzeń, rozrysowanie ich kolejnych faz, odtworzenie procesu, jaki dokonuje się na siatkówce oka i w pamięci obserwatora”[3].

 

[1] Cytat z filmu W. Herzoga Jaskinia zapomnianych snów (2010).

[2] J. Szczerba, Malowane ręką ducha, [w:] „Gazeta Wyborcza” 2011, nr 104 (6.05), s. 14.

[3] J. Szyłak, Komiks w kulturze ikonicznej XX wieku, Gdańsk 1999, s. 19.