Janko Muzykant w obiektywie Jana Lenicy

Lenica w nowatorski sposób wykorzystuje dobrze znany motyw Janka Muzykanta. Przenosząc bohatera noweli Sienkiewicza do zmechanizowanego świata przyszłości, rodem z Wesela w Atomicach Mrożka, zastanawia się nad tym, jak sytuacja przedstawiałaby się w realiach nowoczesnej, szczęśliwej polskiej wsi.

Lenicowski Janko, w przeciwieństwie do bohatera noweli Sienkiewicza, to już nie chorowity i roztargniony pastuszek, ale schludnie ubrany i zdolny młody człowiek z pasją, egzystujący w zorganizowanym świecie dobrobytu i beztroskich zabaw. Z szopy wyprowadza, a raczej wytacza na pastwisko mechaniczną krowę, która po przekręceniu kluczyka, smagana bacikiem zaczyna gromko porykiwać. Nad nimi unosi się lotna dywizja postępowych, wąsatych kosiarzy. Główny bohater usadawia się pod drzewem, a gdy zaczyna grać na fujarce, z nieba spada deszcz złotych monet wprost na uczestników żniw. Radość nie trwa jednak długo, gdyż po chwili okazuje się, że wraz z zetknięciem z człowiekiem złoto zamienia się w kości. Naprędce zagarniane w czapki i fartuchy pieniądze okazują się stertą bezwartościowych czaszek i piszczeli – być może symbolem łatwego wzbogacenia się, niepewności doczesnego gromadzenia lub bezcelowego wysiłku.

Alicja Iskierko pisała o Janku Muzykancie:

„[…] wyjeżdża w pole helikopterem, ale narzędziem jego pracy w dalszym ciągu jest kosa. Krowa mechaniczna, poruszająca się na kółkach, umiejscowiona jest w rzeczywistości, w której hołduje się skrajnym zabobonom – tak zobaczył utalentowany artysta antynomię współczesnej cywilizacji w polskim […] wydaniu. Tradycja Pana Sienkiewicza splotła się z Mrożkową jakby wizją świata, dając twór arcysugestywny, autentycznie zabawny i prowokujący do namysłu” .

Wracając do domu bohater zagląda do okien kamienicy – Sienkiewiczowskiej karczmy, w której „ludzie tańcowali obertasa”. Tej nocy śni o koncercie fortepianowym, którego gratuluje mu sam Fryderyk Chopin. Stereotypowość sztuki podkreśla dodatkowo „kunsztowny collage klasycznych motywów na ścieżce dźwiękowej”. Nad ranem chłopiec zakrada się do dworu i wyprowadzając krowę, wynosi potajemnie już nie dworskie skrzypce, a fortepian – skrytkę pełną przedmiotów o rozmaitej wartości, która może symbolizować strach obywateli przed rewizjami w okresie PRL-u. Właściciela instrumentu ogłusza fujarką, a gdy ten próbuje przebić go widłami, oczom obydwu ukazuje się Muza. Dzięki niej mechaniczna krowa zmienia się w mitologicznego Pegaza, na którym Janko wzlatuje do nieba. Tragiczny finał opowiadania Sienkiewicza zostaje zastąpiony happy endem.

Ludowość opowieści doskonale podkreśla i zarazem parodiuje prymitywizm dziecięcej „wydzieranki”, wzbogaconej elementami kolażu oraz awangardowa muzyka Włodzimierza Kotońskiego (z wykorzystaniem melodii z piosenki Jadą goście, jadą koło mego sadu). W zabawnej scenie wiejskiej potańcówki kompozytor unowocześnił przyśpiewkę Krakowiaczek ci ja, przerabiając ją na czaczę.

Nowy Janko Muzykant (1960) mieni się […] różnorodnością pomysłów muzycznych Kotońskiego. Jest tu miejsce zarówno na muzykę konkretną (przetworzone głosy ludzkie, odgłosy mechanicznego świata), jak też na cytaty z Chopina (czasem także elektronicznie przetwarzane) oraz błyskotliwe stylizacje ludowe (tytułowy bohater podgląda przez okno parę tańczącą w rytm muzyki, która jest odkrywczą hybrydą krakowiaka z… muzyką latynoamerykańską!)” .

Istotne jest, że Lenica stworzył film bezdialogowy, kładąc przez to nacisk na warstwę wizualną i zmuszając widza do większego wysiłku intelektualnego. Jak sam stwierdził:

„Wyeliminowanie dialogu, dźwięku mowy ludzkiej wzbudza w dzisiejszym widzu niepokój. […] film posługujący się samą formą narracji wizualnej jest odbierany dziś z większymi oporami, musi przełamywać nawyki automatyzmu dzisiejszego widza, przyjmującego niechętnie wszystko, co nie mieści się w granicach jego przyzwyczajeń”.

Karykaturalne postacie wtopione w ponure, wyblakłe tło z barwnymi akcentami oraz mechaniczne i drażniące dźwięki uwydatniają rozdźwięk między światem polskiej wsi i postępu cywilizacyjnego. Podobnie jak wielokrotnie nagradzany Labirynt film czerpie z tych samych, charakterystycznych dla Lenicy źródeł: grafiki ilustrowanej XIX wieku, secesji, sztuki naiwnej i początków kina (szczególnie rzuca się w oczy uskrzydlony zwierzęcy szkielet w meloniku). Naiwna forma plastyczna doskonale przekazuje poważne i skomplikowane treści., których odebranie ułatwia wolne tempo akcji.

W Nowym Janku Muzykancie Lenica poprzez skonfrontowanie tradycyjnej wsi i chłopskiej mentalności z groteskową wizją osiągnięć techniki dowcipnie, ale sarkastycznie sformułował swój sąd o ludziach i panujących między nimi stosunkach. Podkreślił charakterystyczne dla współczesności pragnienie posiadania przez ludzi dóbr materialnych, które, szczególnie w przypadku kulturalnie zacofanej polskiej wsi, odwraca uwagę od wyższych wartości i tłumi duchowe potrzeby. Lenica krytykuje źle rozumiany postęp cywilizacyjny i podkreśla jego braki, odczuwalne zwłaszcza w społeczności wiejskiej. Podwyższenie poziomu intelektualnego nie zawsze zależy od unowocześnienia środków życia, które nadal może być źródłem udręki dla wybitnych jednostek, pragnących zrealizować marzenia. Prawdziwa pasja (w tym przypadku muzyka) nadaje człowiekowi cel, do którego ten konsekwentnie dąży, mimo ograniczeń epoki.

Lenica uważał Nowego Janka Muzykanta za swój najbardziej polski, a tym samym hermetyczny dla obcego widza film. Ta zabawna i przewrotna transkrypcja Sienkiewiczowskiej noweli to jednocześnie wyzwanie dla programowych założeń ustroju komunistycznego i jego krytyka.

Marek Hendrykowski uczynił interesującą obserwację:

„Zawartość myślowa tego niezwykłego filmu wiąże się ściśle z kryzysem duchowym popaździernikowej Polski, w której wolność, a może trafniej – zablokowane przez ekipę Gomułki zbiorowe pragnienie wolności zostaje zamienione na małą stabilizację” .

Obraz wsi z Nowego Janka Muzykanta to naiwne, utopijne marzenie o nowoczesności pozbawionej wszelkich ciemnych stron. Sam bohater po zaznaniu „dobrodziejstw” tego zmechanizowanego raju, korzystając z pomocy Muzy, kieruje się w lewą stronę kadru, czyli na Zachód – w kierunku stwarzającym szansę na rozwój jego talentu. Zapewne pozostawało to w związku z planami i doświadczeniami samego autora filmu . Bohater zmierza do panteonu wybitnych twórców – to już nie tylko ucieczka, ale uznanie wyższości Janka Muzykanta nad innymi muzykami.