Kafka filarem animacji – recenzja filmu Piotra Dumały

„Gdyby porównać literaturę do mostu nad oceanem, w tym moście byłyby tylko dwa potężne filary dotykające dna, głęboko wrośnięte w to dno: Dostojewski i Kafka. Inne filary nie wiadomo, czy sięgają dna. A jeśli nawet, to ledwie dotykają piasku, w każdym razie niczego nie podtrzymują” – twierdzi Piotr Dumała.

Pomysł zrealizowania Franza Kafki zrodził się przypadkowo podczas próbnych zdjęć do filmu o wampirze, którego tłem miała być sceneria czeskiej Pragi. Po podjęciu decyzji o „obsadzeniu” Kafki w roli głównego bohatera, narodziły się wątpliwości:

„[…] jak to ma wyglądać? Film według Dzienników – ale o czym? Życie Kafki – nudne. Poszczególne sceny z Dzienników – ciekawe jak je powiązać? Wszystkiego nie da się przecież pokazać”.

W ostatecznym rozrachunku powstało coś w kształcie animowanej wędrówki po niepowiązanych ze sobą fotografiach z monotonnego i ponurego życia Franza Kafki – od jego narodzin do dnia śmierci – z którym reżyser zapoznał się nie tylko na podstawie Dzienników, ale też Procesu (niespodziewane przyjście dwóch mężczyzn do domu Kafki tworzy ramę kompozycyjną filmu), listów, świadectw osób znających pisarza oraz biografii Maksa Broda. Banał i nuda, które towarzyszą poszczególnym scenom z filmu, odzwierciedlają w ten sposób Kafkowski realizm i jego samego (stąd zamiany w kreta, psa i robaka, do których upodabniał się w swojej twórczości, traktowane jako forma ucieczki od realnego życia, a zasugerowane m.in. w końcowej scenie filmu).

Bohater Dumały to postać dynamiczna, która posiada niezwykle mimiczną twarz i porusza się w sugestywny, charakterystyczny dla pantomimy sposób, a także przywiązuje dużą wagę do swojego ciała (w filmie nagi bohater obserwuje siebie w chwilę po przebudzeniu, przygląda się również swojej postaci w lustrze i dotyka ucha). Taki był Franz Kafka jako człowiek i pisarz, który za pomocą przesiąkniętego zmysłowością, ekspresyjnego i dosadnego języka opisywał swoje życie w Dziennikach:

„Kafka, jakiego nie znamy z nowel i aforyzmów, uwielbiający zanurzać się w cielesności, w fizjonomiach i zapachach ludzi, w patologicznych szczegółach ich ciała i ubioru, również bardzo chętnie w groteskowo uwydatnionej chudości i chorowitości swojego własnego ciała”.

Wiele mówią o nim jego wciąż żywe, wilgotne oczy, które zwracają uwagę widza szczególnie w pierwszym ujęciu i scenie filmu – Kafka siedzi na krześle u fotografa, następuje błysk flesza (to jego ostatnie zdjęcie, zrobione w Berlinie do paszportu, na kilka miesięcy przed śmiercią), po czym bohater wstaje i odchodzi. Pojawia się i znika niczym duch, którego na moment zaklęto w obraz.

W filmie zauważalna jest skrajnie oszczędna forma wychwytywania gestów oraz odnotowanie ulotnych chwil, wyrwanych z życia pisarza. Okruchy pamięci, wrażenia ułożone są zgodnie z porządkiem dnia, ale nie powiązane ze sobą związkiem logicznym. W swojej surrealistycznej wizji świata reżyser odstąpił od jakiegokolwiek rzeczowego pokazywania życia na rzecz fragmentarycznych klatek z filmu, które układają się w ogólny zarys czyjegoś życia.

Dominujący element w warstwie plastycznej stanowi zastosowanie nierównomiernie naświetlonego wieloplanu – pseudotrójwymiarowej przestrzeni, która rozszerza pole wydarzeń i jednocześnie wzmaga realizm sytuacji. Jego postaci poruszają się z niebywałą elastycznością i plastycznością i zachowaniem przypominają żywych ludzi – popełniają błędy, zmieniają decyzje, myślą, obserwują. Dumała traktuje swoich narysowanych bohaterów jak „aktorów-naturszczyków”:

„One też grają. Tak jak gra mój Kafka, kiedy kątem oka zauważa skierowaną na niego kamerę poklatkową”.

Brak koloru w filmie wprowadza rys tragiczny. Czarno-biała kolorystyka podkreśla nastrój melancholii i niejednoznaczność obrazów oraz koncentruje uwagę na głębi obrazu, kontrastach, światłocieniach i fakturze przedstawianych przedmiotów:

„Czarno-biała animacja Dumały […] skupia się na ‘czystej’ materii rzeczywistości: na rozświetlonej słońcem, migoczącej powierzchni rzeki, na wąski snopie światła latarni ulicznej uwięzionej w ruchomym labiryncie owadów, na dziwnej ekonomii ruchów wielonogiego insekta uciekającego po klamce przed światłem latarki, na trzaskach i tupotach z klatki schodowej i na filiżance powoli napełniającej się mlekiem” – zauważa Barbara Kosecka.

Sugestywność ożywionych obrazów wzmacnia warstwa dźwiękowa filmu – odgłosy są tak wyraźne i realistyczne, że nie sposób ich pominąć, choć dialogi między postaciami ograniczają się do słabo słyszalnych szeptów. Słowny zapis Dziennika pojawia się w filmie w formie plansz, łączących poszczególne sceny (np. 11 września. Sen), które poza funkcją informacyjną i porządkującą mają głównie charakter symboliczny i sugerują nawiązanie do marzeń, snów i lęków pisarza, takich jak chęć podróżowania, brak porozumienia z ojcem, poczucie samotności czy tęsknota za życie rodzinnym. 3 czerwca to nie tylko data śmierci, ale również streszczenie poprzednich epizodów – pewna forma retrospekcji, podsumowania życia artysty. Całość dzieła jest daleko posuniętym wyobrażeniem na temat pisarza i luźno wiąże się z literackim konkretem.

Franz Kafka ukazuje beznadziejność, pospolitość oraz ulotność życia. Dumała stworzył animowany film dokumentalny, w którym ożywił ducha Kafki poprzez wydobycie z mroku zwyczajnych i przypadkowych, ale jednocześnie ocierających się o niesamowitość, scen z jego życia. Reżyser przedstawił historię mężczyzny, który w swoich obserwacjach szukał ucieczki od codziennej rutyny (np. w scenie kolacji główny bohater nie koncentruje się na interakcji z innymi osobami, ale na owadzie, która chodzi po stole).

Bez odwoływania się do aluzji literackich dzieło może zostać odczytane jako opowieść o dojrzewaniu każdego człowieka, który u progu dojrzałości musi zmierzyć się ze światem, z którym jest wewnętrznie skłócony, a którego jedyną możliwą do przyjęcia alternatywą jest rzeczywistość fantazji. Dlatego interpretacja filmu może zwracać się też w stronę obrazu świata jednego artysty zawartego w wizji drugiego, które łączy oscylowanie pomiędzy potocznością a irrealnością.

Potwierdzeniem tego są słowa reżysera:

„Dla mnie Kafka jest kimś, poprzez kogo patrzę na człowieka. Nie chciałem robić filmu tylko o Kafce. […] Choć jednocześnie jest to film tak bardzo o nim, że trudno mi o tym mówić teraz, po wszystkim. To była wiwisekcja. Kafki. Siebie. Refleksja nad różnymi zjawiskami”.

Jak stwierdza Barbara Kosecka:

„Trudno tutaj oddzielić interpretację artystyczną od tego, co przynależy ściśle do wyobraźni pisarza. Dlatego odczytanie tego filmu nie zamyka się w ramach odniesień biograficznych czy literackich – jest to opowieść o Kafce,
lecz również samego Kafki opowieść o świecie” .