Piękna „Łagodna” i Dostojewski oczami Piotra Dumały

„Rok 1984 przyniósł jeden z najpiękniejszych filmów w dziejach polskiej animacji, adaptację noweli Fiodora Dostojewskiego Łagodna” – odnotowano w Polskim filmie animowanym Marcina Giżyckiego.

Film Piotra Dumały jest swobodną interpretacją opowiadania Dostojewskiego, już niejednokrotnie adaptowanego, m.in. przez Roberta Bressona.

Reżyser podjął się trudnego zadania przeniesienia na język animacji utrzymanej w konwencji monologu historii nieudanego małżeństwa wychowywanej przez ciotki sieroty i dużo starszego właściciela lombardu (mężczyzna ma czterdzieści jeden lat w momencie, gdy poślubia szesnastoletnią dziewczynę).

W pierwowzorze główny bohater snuje rozważanie na temat nieudanego małżeństwa i próbuje znaleźć winnego tragicznego końca historii. Początkowo obwinia kobietę, na sam koniec uświadamia sobie jednak, że to on był tyranem, gdyż nie okazywał jej uczuć. Ciągłe milczenie (symbolizowane w filmie motywem zegara) i brak porozumienia z mężem (w jednej ze scen dziewczyna kładzie rękę na jego ramieniu, a ten odwraca głowę, podobnie jak ona, kiedy mężczyzna pochyla się nad jej łóżkiem), który choć uświadamia sobie, że kocha żonę, nie wyznaje jej tego, pragnąc by ona sama odkryła prawdę, doprowadza bohaterkę do ostateczności – popełnia ona samobójstwo, skacząc z okna swego pokoju. Nierealne wymagania i zawiła psychika mężczyzny stają się nie tylko źródłem cierpienia i niespełnienia dwojga ludzi, ale również przyczyną tragedii.

Dzieło Dumały jest unaocznieniem emocji i wspomnień jakie towarzyszą bohaterowi po śmierci ukochanej oraz przeżyć wewnętrznych kobiety, które popchnęły ją do samobójstwa. Przywołane w filmie obrazy widzimy oczami mężczyzny, siedzącego nad zwłokami młodej żony. Akcja filmu się zapętla i po odtworzeniu wydarzeń poprzedzających samobójstwo, wracamy do punktu wyjścia – starzec znów czuwa przy stole, na którym leży zmarła kobieta, jednak tym razem pokój zamienia się w pustą przestrzeń, na tle której widać drobną, męską postać. Ostatni kadr Łagodnej przedstawia opustoszały pokój.

Film jest wypełniony płynnym, łagodnie przeobrażającym się na oczach widzów obrazem, uzyskanym przez drapanie i ścieranie tego samego rysunku na płytach gipsowych, zbliżonych fakturą do płótna malarskiego. Dumała czerpie z dawnej plastyki, bliskiej starym fotografiom czy nawet dagerotypom (sam główny bohater łudząco przypomina Dostojewskiego). Swoim stylem nawiązuje do renesansowych grafik Albrechta Dürera czy malarstwa Rembrandta, Vermeera, Redona, Daumiera. Odwołania do wielkiej tradycji malarskiej znaleźć można m.in. w kulminacyjnym momencie, gdy grymas głównej bohaterki jest łudząco podobny do twarzy postaci z Krzyku Muncha. Nieustanne, zwłaszcza przestrzenne, metamorfozy były możliwe do zrealizowania wyłącznie w filmie animowanym (np. scena ze zmieniającym kształt stołem, spod którego wychodzi olbrzymi pająk). Reżyser zastosował również szereg środków charakterystycznych dla kina aktorskiego (np. mimika twarzy, operowanie planami bliskimi, montaż wewnątrzkadrowy, kontrastowe zestawienia planów), które połączył z wyrafinowaną plastyką, pełniącą obok estetycznych także funkcje narracyjne.

Wykorzystanie techniki graficzno-rytowniczej oraz współgranie różnych odcieni czerni i brązu, łączonych z elementami bieli i czerwieni, pogłębiają ciężar gatunkowy treści i oddają nieszczęśliwy los młodziutkiej dziewczyny uwięzionej w domu i w relacji ze starszym mężem (bohater zasłania okno, przez które ta spoglądała z utęsknieniem na tętniącą życiem ulicę). Stagnacja i pustka, towarzyszące parze od początku filmu, przywołują na myśl poczucie winy mężczyzny, który przez swoją niemą bezsilność wyraża niezgodę na przedwczesną śmierć żony (w jednej z pierwszych scen zabija muchę chodzącą po twarzy ukochanej) oraz lęk przed samotnością.

Twórcy udało się bezbłędnie zespolić stronę plastyczną utworu z jego ścieżką dźwiękową. Odgłos pęknięcia kieliszka pełnego krwistoczerwonego wina czy brzdęk łyżki o talerz, przerywają na moment bezustanną ciszę, trwającą między bohaterami. Przejmująca muzyka Zygmunta Koniecznego nadaje rytm wydarzeniom (gdy akcja nabiera tempa dramatyczna melodia zapowiada tragedię) i pełni istotną rolę w budowaniu atmosfery niepokoju oraz czasowym rozgraniczeniu wydarzeń. Monotonne tykanie zegara, które stapia się z fragmentem opowiadania, przytoczonego przez narratora na początku filmu, zaznacza kontrast między „teraźniejszością czuwania męża przy zwłokach żony a przeszłością nieudanego małżeństwa”, przywołaną w opowiadaniu w formie retrospekcji.

Dumała wtargnął na tereny pozornie całkowicie niedostępne dla filmu animowanego – do wielkiej literatury psychologicznej. Cel swojego dzieła tak precyzował:

„Chodziło mi o próbę stworzenia filmu psychologicznego w animacji. Filmy animowane mają być albo śmieszne, albo mają być wysublimowaną wizją plastyczną. Ja chciałem wejść w psychikę człowieka, udowodnić, że ten środek wypowiedzi nadaje się do ukazania najistotniejszych spraw ludzkich”.

Marcin Giżycki uważa:

„Odtworzył psychologiczny horror relacji w tym związku niedobranych ludzi, pożeranych przez przeciwstawne uczucia nienawiści i miłości. Z dusz bohaterów wydobył na światło dzienne wielkie pająki i zmory, nie czyniąc przy tym z opowiadania Dostojewskiego bajeczki w stylu Spielberga”.

Twórca Łagodnej w atrakcyjny sposób przeniósł na ekran skomplikowane i dramatyczne treści, z którymi doskonale współgra warstwa plastyczna i muzyczna dzieła. Pomimo ascetyczności formy odczuwa się głębie osobistego dramatu małżonków. Dumała wchodzi w psychikę człowieka i udowadnia, że krótkometrażowa animacja można stać się studium ambiwalentnych uczuć dwojga ludzi i tym samym poruszać kwestię najważniejszych aspektów człowieczeństwa.