Od początków polskiej animacji do czasów współczesnych

Mówiąc o filmie animowanym w Polsce, nie sposób pominąć jego krótkiej, ale istotnej w dziejach kultury XX wieku historii.

O fenomenie polskiej animacji wypowiedział się w drugiej połowie lat siedemdziesiątych w obecności jednego z ówczesnych czołowych twórców, Mirosława Kijowicza, przewodniczący stowarzyszenia ASIFA John Halas:

„Polski film animowany liczy 30 lat, a historia światowej animacji rozpoczęła się 70 lat temu. Cóż znaczą te liczby wobec wieków istnienia literatury, tysiącleci sztuk plastycznych czy rzeźby? W porównaniu z tym 30 lat to zaledwie moment narodzin. Fakt, że tak szybko znaleźliście w sobie ową Iskrę Bożą, jest wielkim osiągnięciem” .

Początki animacji w Polsce sięgają takich pionierów kina, jak znany z animacji lalkowych Władysław Starewicz, ukrywający się pod pseudonimem Canis de Canis. W swojej światowej karierze niejednokrotnie opierał się na literaturze. Reżyser stworzył pierwszy w historii film lalkowy – Piękną Lukanidę (1911) – „wariację na temat historii Heleny i Parysa ‘odegraną’ przez nieżywe żuki” . Jest autorem Małej parady (1930) na motywach baśni Hansa Christiana Andersena Ołowiany żołnierzyk oraz adaptacji bajek La Fontaina. Planował również zrealizować Sen nocy letniej Szekspira, który to projekt nie doczekał się sfinalizowania.

W okresie przedwojennym tworzyli również: Jan Jarosz, Feliks Kuczkowski, Stanisław Dobrzyński, Włodzimierz Kowańko, Marta i Karol Marczakowie (w 1934 roku powstał ich lalkowy Kwiat paproci na podstawie baśni Andersena), Stefan i Franciszka Themersonowie, Zenon Wasilewski. Ostatni stał się twórcą przełomowego Za króla Krakusa (1947) – filmu uważanego za pierwszą w pełni dojrzałą animację adresowaną do widowni dziecięcej, od której liczy się „właściwą” historię polskiej animacji. Czarno-białe dzieło opowiada dobrze znaną baśń o okrutnym smoku, którego zgładził sprytny szewczyk, podrzucając bestii nadzianego siarką barana. Wasilewski był najbardziej konsekwentny w tworzeniu autorskich filmów dla dzieci. Jedynie dwa filmy: Dwie Dorotki (1956) i Ballada o królewnie Lilianie (1962) – spośród jedenastu zrealizowanych po 1956 roku – oparł na cudzym scenariuszu, pozostając w dużym stopniu wierny tematyce baśniowo-legendowej (Czarodziejskie dary, 1956; Szewc Dratewka, 1958; Była sobie świnka mała, 1960; Drewniany jeździec, 1964; Smok z banialuki, 1964).

W okresie wszechpanującego socrealizmu razem z Wasilewskim tworzyli Ryszard Potocki i Marcin Sieński, obok których stopniowo pojawili się Włodzimierz Haupe i Teresa Badzian czy wreszcie w czasie odwilży Witold Giersz, Walerian Borowczyk i sławny Jan Lenica, znany z takich arcydzieł jak Dom (1958) i Labirynt (1962).

Giersz po trzech latach od realizacji głośnego Małego westernu (1960) powrócił do użytej w tym filmie po raz pierwszy techniki swobodnego malowania postaci pędzelkiem na celuloidach bez stosowania okonturowań (mniej więcej w tym samym czasie, zupełnie niezależnie, podobną metodę zastosował George Dunning w filmie Flying Man). Powstał niezwykle piękny wizualnie, lekki i humorystyczny film Czerwone i czarne (1963), który okazał się być większym sukcesem niż wielokrotnie nagradzany Mały western. To nie tylko zasługa znakomitej plastyki, ale i pomysłowego wykorzystania znanej skądinąd konwencji, w której animator sam pokazuje się na ekranie i prowadzi grę z rysowanymi przez siebie postaciami. W 1970 roku powstał Wspaniały marsz, będący adaptacją prozy Johna Raymonda. Krytyka zaznaczyła, że rangę artystyczną filmu osłabiło wprowadzenie dialogów, które zbanalizowały opowieść, urzekającą zastosowaniem oryginalnej, malarskiej techniki olejnej – inspiracji formalnej, dzięki której Giersz stworzył wiele tego typu filmów.

Znaczącym wydarzeniem w animacji dziecięcej była kinowa realizacja filmu Proszę słonia (1978) według książki Ludwika Jerzego Kerna, którym Giersz debiutował w długim metrażu. Film powstał na bazie serialu o tym samym tytule, popularnego w latach sześćdziesiątych, kiedy w animacji dziecięcej dominowała produkcja seryjna.

Artyści przez lata kontynuowali dzieło swoich poprzedników w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej (gdzie powstały m. in. seriale dla dzieci Bolek i Lolek oraz Reksio), Studiu Małych Form Filmowych „Se-Ma-For” w Łodzi, Studiu Miniatur Filmowych w Warszawie oraz w zlikwidowanym już Studiu Filmów Animowanych w Krakowie.

W Polskim filmie animowanym odnotowano: „Wpływ filmów Lenicy i Borowczyka na nową generację animatorów uwidocznił się z całą ostrością w następnej dekadzie, kiedy to wycinanka i żart filozoficzny, jak go wówczas nazywano, stały się dominującymi elementami polskiej animacji autorskiej” .

Tu należy wspomnieć nazwiska artystów – Daniela Szczechury, Ryszarda Urbańskiego, Mirosława Kijowicza, Stefana Schabenbecka, a także ich następców w osobach Ryszarda Czekały i Juliana Józefa Antoniszczaka, którzy w filozoficzno-refleksyjnym nurcie polskiej szkoły animacji lat sześćdziesiątych torowali drogę nowym środkom wyrazu, akceptowanym coraz chętniej zarówno w kraju, jak i za granicą, wyraźnie zaznaczając przy tym ścisłą granicę między „dorosłą” animacją autorską a rysunkowym filmem dla dzieci.

Ci, którzy w jakiś sposób wyróżnili się na tle wielu innych uzdolnionych twórców dekady, poprzestawali na sprawdzonych rozwiązaniach lub na drodze eksperymentu ewoluowali w poczynaniach twórczych, pomnażając finalnie owoce swojego talentu w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Młodzi artyści pokroju Antonisza i jego debiutującego brata Ryszarda bądź, jak w przypadku pierwszego, wywoływali kontrowersje w gronach odbiorców, bądź, podobnie jak młody Antonisz, zwracali się w stronę klasycznej formy rysunkowej animacji, czerpiącej inspiracje z dorobku kreskówek amerykańskich.

Do czołówki twórców polskiej animacji dołączyło wkrótce szerokie grono ówczesnych debiutantów, w tym: Jerzy Kucia, autor słynnego Strojenia instrumentów (2000), Jerzy Kalina, Zbigniew Rybczyński, znany z oscarowego Tanga (1980) oraz wielu rysowników i satyryków publikujących w prasie. Wspomniane Tango jest, obok brytyjsko-polskiego Piotrusia i wilka (2007), pierwszym tak wysoko notowanym dziełem w dziejach polskiej animacji, które opiera się na prostym koncepcie: do zamkniętego pomieszczenia wprowadzono wiele osób synchronicznie wykonujących powtarzalne czynności. Tango to wykonany z wielką precyzją film poruszający kwestię ludzkiej ignorancji, stagnacji życia, izolacji ludzi we współczesnym świecie oraz wspomnień wiązanych z konkretnym miejscem.

Stan wojenny ograniczył jakościowo produkcję filmów rysunkowych i zmusił animatorów do przyjęcia odpowiedniej postawy twórczej oraz ustosunkowania się do zmieniających się z biegiem czasu, nowoczesnych środków wyrazu. Doszło wówczas do upadku produkcji seryjnej na rzecz rozwoju animacji użytkowej i produkcji pełnometrażowych.

Największym objawieniem lat osiemdziesiątych był opisany dalej Piotr Dumała, który stanął w punkcie granicznym między „starym” i „nowym” światem animacji polskiej. Reżyser słynie przede wszystkim ze swojej nowatorskiej techniki płytek gipsowych . W ostatnim filmie Lenicy pt. Wyspa R.O. (2001) Dumała został obsadzony w roli więźnia tytułowej wyspy:

„Gest ten można uznać za symboliczne przekazanie mu pałeczki przez starego mistrza. Lenica zmarł przed końcem realizacji projektu”. Przełomowe dzieło Lenicy, pełne kulturowych odniesień, opowiada historię rozbitka, który trafia na tajemniczą wyspę, skąd po serii przygód odlatuje balonem zrobionym z ryby.

Od początku lat dziewięćdziesiątych, gdy sytuacja polityczna zmieniła się diametralnie i dla wielu Polaków granice otworzyły się razem z nowymi możliwościami, polska działalność na polu animacji zaczęła kształtować się za granicą. Również rozwój mediów, w tym Internetu, ułatwił współpracę artystyczną z innymi krajami na zasadzie koprodukcji bądź wykonywania prac zleconych. Wielu artystów wyemigrowało lub nawiązało kontakt z firmami zagranicznymi.

W ostatniej dekadzie XX wieku sukces osiągnął Tomasz Bagiński, swoją twórczością rozpoczynając nowy etap w dziedzinie filmu animowanego – rewolucję komputerową. Jego niezwykły graficznie film pt. Katedra (2002), powstały przy współpracy z cieszącym się sławą studiem Platige Image, nominowany został do Oscara, a opowiadająca dziwaczną historię pewnego obozu wojskowego Sztuka spadania (2004) zdobyła główną nagrodę w kategorii animacji na festiwalu Ars Electronica oraz nagrodę Bafta w 2007 roku.

Podążając za pierwszymi animacjami zrealizowanymi wyłącznie techniką komputerową, z amerykańskim Toy story na czele, polscy animatorzy coraz chętniej zaczęli stosować technikę animacji 3D, łącząc ją z klasycznymi pomysłami albo rezygnując z nich całkowicie na rzecz filmów animowanych, udoskonalonych o nowe rozwiązania muzyczne i wizualne. Stając się ikoną w sztuce zdominowanej przez efekty specjalne, gry komputerowe i literaturę science fiction, Bagiński i jemu podobni wskazali młodemu pokoleniu wirtualne oblicze animacji.

Począwszy od przełomu lat pięćdziesiątych oraz czasu rozkwitu i największych sukcesów polskiej szkoły animacji w latach sześćdziesiątych, przez początki kryzysu twórczego i produkcyjnego w okresie srebrnej dekady, aż po ślady gorzkiej refleksji na temat polskości w ostatnich filmach czasów transformacji społeczno-politycznych w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych – tak pokrótce przedstawiałaby się droga polskiego filmu animowanego w przededniu wkroczenia w świat nowych rozwiązań technologicznych, zasad rynkowych i oczekiwań odbiorców.